Wiersze: W Dodaj wiersz »
Czary
To są czary, pewno czary! Coś dziwnego w tym się święci,
Dobrze mówi ojciec stary:
Robię, gadam bez pamięci.
W każdym miejscu, każdą dobą
Idę w lasy czyli w jary:
Zawsze widzę ją przed sobą!
To są czary, pewno czary!
Czy pogoda sprawia ciszę,
Czy wiatr łamie drzew konary:
Zawsze, wszędzie głos jej słyszę!
O! to pewno, pewno czary!
W dzień się myślą przy niej stawię,
W nocy kształt jej biorą mary:
Ona przy mnie w snach, na jawie!
Jestem pewny, że to czary!
Gdy z nią śpiewam - czuję trwogę;
Gdy odejdzie - żal bez miary;
Chcę być wespół - i nie mogę!
Ani wątpić, że to czary!
Na to miłe słówko rzekła,
Przywabiła mię do domu,
By zdradziła, by urzekła!
Ufajże tu teraz komu!
Lecz czekajcie, mam ja radę!
Po miesiącu znajdę ziele:
A gdy zdradą spłacę zdradę -
Będzie, musi być wesele. ~ Witwicki Stefan
Kiedy słuchałem, jak mówił astronom
Kiedy słuchałem, jak mówił astronom, Kiedy dowody w cyfrach nakreślił przede mną,
Kiedy pokazał mapy, mnożył, dzielił,
Kiedy siedziałem w sali, a wszyscy bili mu brawo,
Nie wiem, dlaczego czułem się znużony,
Póki nie wyszedłem stamtąd,
A idąc wśród wilgotnej, tajemniczej nocy,
W milczeniu spoglądałem na gwiazdy. ~ Whitman Walt
W podwójnej osobie
Nie śpię Lecz on też nie śpi
Słucham
Lecz On też słucha
Czekam
Lecz On też czeka
Ja cierpliwy
Lecz i On cierpliwy
Oddycham
Lecz On też oddycha
Widzę Go
Ale i On mnie widzi
Nie boję się
Lecz On też strachliwy
Zapalam papierosa
On także skręta ćmi
Jem jabłko
On tez coś sobie gryzie
Milczę
On także milczy
Piszę
I On też na kolanie
Onanizuje się
On czyni równie sprawnie
Gdy robię miny
jakże się wykrzywia
Ruszam uchem
Ach jak On umie ruszać
Klnę szeptem
Lecz On nawet jakby umiejętniej
Więc śmieje się
Lecz On bardziej drwiąco
Otwieram okno
On otwiera drugie
Boli mnie brzuch
On zanieczyszcza powietrze
Nudzę się
On ziewa
Czytam
Zagląda mi w stronice
Myślę
On telepatycznie
Wyciągam bełta zza łóżka
Wypija mi
Śpiewam
W duecie z Nim
Rzygam
On wcześniej ode mnie w Rydze
Wkładam koszulę
On zapina spinki
Wciągam spodnie
On przyciąga pasek
Zakładam buty
On wiąże sznurowadła
Gdy wychodzę
On też wychodzi
Gdy przychodzę
Już na mnie czeka
Przepraszam: czy pan też
umiera ~ Wojaczek Rafał
Komentarz do pewnej fotografii
Dobrze odżywiona sok pomarańczowy corne boeuf Racja whisky czekolada biały chleb
Odpowiednio ubrana pierwszorzędna jakość
Tkanin specjalna bielizna hełm przeciw odłamkom
Znakomicie wyposażona broń automatyczna
Superfortece czołgi napalm bakteriologiczna
Jasnowidząca dzięki radarowi czujnikom
Podczerwieni, posługująca się japońską optyką
Świetnie wyszkolona podług najlepszych wzorów
Wziętych z historii: Auschwitz Majdanek Gross-Rosen
Mająca zapewnioną szybką pomoc lekarską
Oraz wsparcie z wody powietrza i z SEATO
Żyjąca na koszt podatnika nawet ostatniego Murzyna czy Włocha
Jest śmierć tego czternastoletniegp wietnamskiego chłopca
1970 ~ Wojaczek Rafał
Na proces moskiewski
Oskarżajcie nas wszystkich, nie tylko szesnastu, Sądźcie poległych w grobie, to też winowajcy,
Sądźcie szkielet, co z wojny pozostał się miastu,
Gdy wyście jeszcze z djabłem kumali się, zdrajcy.
Oskarżcie także wolność, nieznane wam słowo,
Ten odwieczny zabobon, co zawsze nas dzieli,
Cały kraj polski weźcie, zamknijcie go w celi
I wprowadźcie pod sztykiem na salę sądową.
I choć wyrok spiszecie w ciemnicach swych na dnie
By w kremlińskiej go potem ujawnić asyście,
Jeszcze ten, kto jest wolny, bez trudu odgadnie,
Że zbrodniarzem w tej sali nie my, ale wyście.
My przyjmiemy wasz werdykt. Nie zdoła was zawieść
Polska pamięć i długie pokoleń wspomnienia,
Bo cokolwiek się stanie, jak świat się pozmienia,
Niezmienna wasza przemoc i gwałt i nienawiść.
Lecz kto wolny, a myśli, że z oczu odpędzi
Upiora waszych jaskiń, bagienny wasz opar,
Błądzi, bo moskiewskiego świat uląkł się sędzi,
Wolnych w walce opuścił, ciemiężcę ich poparł.
I osądził się hańbą i skazał na siebie,
Uciekłszy od rozumu, szaleńczy trybunał,
I z djabłem się na polskich mogiłach pokumał
I potępiony będzie na ziemi i niebie. ~ Wierzyński Kazimierz
Antyczne
Widzisz: tam leży, w ciasnej kępie swej śmierci. Przy nim - jak sztandar - naga wdowa, co wie, że jest właśnie wdową
podwójną: niesmiertelność
jest sprawą głupią i smutną.
Widzisz: bogini tańczy - i uwierz, że ona tańczyć
nie przestanie - bo tamten wciąż do niej mówił Głuptasku!
Gdy kształt twoich pośladków
wyjawi mi się w białym
śnie pamięci - dopiero
sprawdzę, czy idealny...
Bo zrozum: on nie umiał już kochać jej, skoro żadnej
nie miał nadziei, że mu pod łaską dłoni z tej łaski
umrze. Lecz choć nie umiał kochać jej, widzisz: nie umie
powstrzymać swej dłoni
co tańcem wciąż dyryguje. ~ Wojaczek Rafał
* * * [Sen mara...]
Sen mara, nie odżegnasz się, Sen życie - śmierć, nie uciekniesz,
Sen love - hate, zrośnięte przepaści,
Jedno serce podzielone na sto,
Jedna myśl oszalała w pszczelnym roju,
Jeden rozum pomieszany na morzu sprzeczności.
Logos i chaos, nie pogodzisz ich,
Sen - widmo zabitych i spokój bezpiecznych,
Sen walczących śród klęski i krzywd bezbronnych,
Jedno serce pęknięte, wszystkie serca bezradne,
Jedna myśl oszalała, wszystkie myśli w popłochu,
Jeden rozum i morze, obszar bez dna.
A jednak suchą stopą przechodził po wodzie
Bóg wiara, czynił cuda i konał za innych,
Sen piekło potępionych i niebo niewinnych,
Sen zbawienie, sen kara,
Jeden na sto,
Morze bez dna,
Morze dno,
Sen mara. ~ Wierzyński Kazimierz
Katalog
Najpierw róża, co różą żadnego nie jest ogrodu - do którego nie wiedzie nawet boczne wejście.
Dalej, bezkrwista jak leukemia, jest
krew - i życie, które spóźniło się na śmierć.
I głos, co języka nie ma wspólnego z mową.
Usta, na zawsze niepewne swoich warg,
na których nigdy nie usiądzie nawet
płatek cienia, kryjomy pocałunek dnia.
- Czasem o rzęsę zaczepi sie ćma
- matka zmarła - i zaraz w ognisko oka spadnie.-
I jeszcze ptak, co nigdy do nieba nie doleci
bo nie ma ziemi, z której mógłby wzlecieć.
I głód, co już nie zazna żadnego owocu
i w dłoni ziarnko, co jest mogiłą owocu.
1968 ~ Wojaczek Rafał
Piosenka bohaterów III
Synowie naszych kobiet będą chodzić w fioletach tego światła, co nam się tylko zwiduje w śnie.
Synowie naszych kobiet nie będą pili mleka
innego niż to, którym nabrzmiewa nieba pierś.
Synowie naszych kobiet, jeśli będą synowie,
róść będą do sufitu serca niebieskich kobiet.
Synowie naszych kobiet nie będą nosić broni
przeciw rozpaczy niemo przeciekających dni.
Nie będą poetami, synowie naszych kobiet
pierwszymi poetami będą: im starczy być. ~ Wojaczek Rafał










