Wiersze: S Dodaj wiersz »
Podwaliny
Budowałem na piasku I zwaliło się.
Budowałem na skale
I zwaliło się.
Teraz budując zacznę
Od dymu z komina. ~ Staff Leopold
Pogodzenie
Dante, kiedy go zwiodła wędrówka ponura, Przed Beatryczą swoją uginał kolana
I na jego obliczu miłość miarkowana
Wykwitała jak zorzy porannej purpura.
Mnie zasię innym sercem obdarza natura:
Oczy me chmura kryje jak krwawiąca rana,
Miłość moja jak gwiazdy jest niepowstrzymana...
Z nieszczęścia się zrodziła siła mego pióra!
Ani się staram w burzach kierować uczenie,
Jak okręt w falach wrogich bezsilnie się pienię,
Miłość los mi odebrał, dłonie skuł niewolą...
A życie czasem rzuca jak arkan znurzenie,
W cichy port mnie przywodzi, modry jak spojrzenie,
Który mnie godzi z życiem i godzi z niewolą. ~ Słonimski Antoni
Curriculum vitae
Dzieciństwa mego blady, niezaradny kwiat Osłaniały pieszczące, cieplarniane cienie.
Nieśmiałe i lękliwe było me spojrzenie
I stawiając krok cudzych czepiałem się szat.
Młodość ma pierwsze skrzydła swe wysłała w świat,
Kiedy nad wiosnę milsze zdały się jesienie.
Więc kochałem milczenie, wspomnienie, westchnienie
I plotłem chmurom wieńce z swych kwietniowych lat.
Dopiero od posągów, od drzew i od trawy,
Z którymi żyłem długo wśród dalekich dróg,
Nauczyłem się prostej, pogodnej postawy.
I kiedym, stary smutku dom zburzywszy w gruzy,
Uczynił z siebie jeno wschodom słońca próg,
Rozumie mnie me serce i kochają Muzy. ~ Staff Leopold
Gdy w twoich ustach...
Gdy w twoich ustach z nieukojem Szukam twojego serca woni,
Chciałbym cię zgnieść w objęciu mojem,
Zawrzeć jak ptaka w mojej dłoni.
I ściskam twe najsłodsze ciało
Śniąc, bym, pijany szczęścia trunkiem,
Mógł pokryć ciebie całą, całą,
Jednym jedynym pocałunkiem. ~ Staff Leopold
Wieczór
Leżę na łodzi W wieczornej ciszy.
Gwiazdy nade mną,
Gwiazdy pode mną
I gwiazdy we mnie. ~ Staff Leopold
Wyszedłem szukać...
Wyszedłem szukać Ciebie o swicie i w trwodze, Nie znajdując, myślałem, żem szedł drogą kłamną;
I spotkałem Cię, kiedym odwrócił się w drodze,
Bowiem przez całe życie krok w krok szedłeś za mną.
Wędrowałem dzień cały pod cienia ciężarem,
W chłodzie-m południe minął, by oto u końca
Płonąć Tobą, o zmierzchu mym, czerwonym żarem,
Jako wieczorna rzeka o zachodzie słońca. ~ Staff Leopold
Rób coś
Zewsząd tak ciasne widoki. Trudno rozszerzać horyzont,
Więc zaokrąglam horyzont!
Zaokrąglam! ~ Staff Leopold
Trącam o ciebie, struno...
Trącam o ciebie, struno bolesna pamięci, Grająca ciszę zmierzchu, wonią sianożęci.
We wspomnieniu dom biały, dwa klonowe drzewa,
Wieczór letni, w gałęziach ptak, co słodko śpiewa.
To wszystko, co zostało po was, szczęścia chwile:
Dwa drzewa, ptak, co śpiewa... nic... a tyle... tyle... ~ Staff Leopold
Pamięć dzieciństwa
Idąc od świtu, z głową odkrytą i bosy, Ległem w sadzie. Znużyła mnie droga taneczna.
Błękitne szczęście ranka rozszerza niebiosy,
Jak pierś mą słodkich kwiatów miodna woń pasieczna.
Nade mną, ogędzona pszczelimi rozgłosy,
W śnieżnego kwiecia gwiazdach drży gałąź jabłeczna:
Obarczona srebrnymi perły świeżej rosy,
Chwieje się na tle nieba niby Droga Mleczna.
Jak słodko! Dłoń wyciągam w górę i naginam
Niską gałąź kwitnącą do ust, i całuję
Chłód płatków... Wpół przymykam oczy... Przypominam...
W duszy mej rozjaśniają się tajne zagadki...
Zda się, dziecko zbłąkane i płaczące, czuję,
Jakby mą dłoń ujęła bezpieczna dłoń matki. ~ Staff Leopold










