Wiersze: P Dodaj wiersz »
Krowy
Uśmiechnięci, obojętni i zdrowi krążycie spokojnie w pobliżu
jak trawę żujące krowy
wkoło kogoś, co umiera na krzyżu... ~ Pawlikowska-Jasnorzewska Maria
Biały krzyżak
Przeszywszy kilkakrotnie pierś okrutną szczęką zmotanej pajęczyną niechybną a miękką
ciągnie z niej moc serdeczną prądy rubinowe
wpierając w nią swą straszną wielooczną głowę
i kołycsze ją kośćcem swoich białych ramion
już trupa w skrzyżowanych rozpostarciu znamion -
jest jej zarazem stęsknionym wrogiem władczym katem
białą kapą pośmiertną pogrzebowym bratem
błogosąwi ją krzyżem za senną opiłość
pająk - słodki potworny jak śmierć i jak miłość -
Maria Pawlikowska - Jasnorzewska
1912 ~ Pawlikowska-Jasnorzewska Maria
Lenartowicz
Złotniczeńku ty na niebie, chcę pić życie, nie mam z czego.
Zrób mi kubek, proszę ciebie,
z szczerozłota gwiaździstego!
Zrób mi kubek! Zrób mi kubek!
Ale, proszę, zrób mi ładnie,
wyrzeźb wszystko w nim co lubię:
pieska, serce, gwiazdkę na dnie.
Zrób mi lekki i nieduży,
ale mocny zrób i trwały,
niech mi cała wieczność służy!
Chcę pić z niego dla twej chwały.
Otrzyj ręce twe z pozłoty,
którą złocisz świat po ciemku,
dla miłości, dla tęsknoty
uczyń kubek, Złotniczeńku ~ Pawlikowska-Jasnorzewska Maria
W twoje cudne...oczy...
W twoje cudne, cudne, cudne oczy kiedy patrzy: wstrzymuje się słońce,
i dziwuje im się kwiat na łące
i czar idzie z niebieskich roztoczy
w twoje cudne, cudne, cudne oczy.
W twoje cudne, cudne, cudne oczy
kiedy patrzę, chciałbym w łzę zaklęty
po twej twarzy spłynąć, bogom wziętej,
i twej piersi patrzeć się uroczej
w twoje cudne, cudne, cudne oczy. ~ Przerwa-Tetmajer Kazimierz
Hej, moje młode lata
Hej, moje młode lata nie zobaczyły świata!
Żyły w ciasnym ogrodzie,
znały bratków aksamit,
deszcz kwietnia, błoto grudnia
i kamienie kamienic.
Nie upoiły źrenic
blaskiem Krzyża Południa,
nie widziały Piramid
ni słonia na swobodzie. -
Nie dla nich skwitły zioła
na Himalajów zboczu,
nie dla nich dżungli ciemnie
dyszały w cudów ścisku...
W wielkim świata igrzysku
obyło się beze mnie,
bez mych patrzących oczu
i myślącego czoła... ~ Pawlikowska-Jasnorzewska Maria
Ciało szczęścia
Wtem, gdy się księżyc zachmurzył, dświękły kroki od wichry prędsze
i w drzwiach tarasu, na piętrze,
zapalił się amarant elektrycznej róży.
Przez szklane, ciepłym wiatrem szarpane podwoje,
noc zagląda do wnętrza, gdzie w miłosnym splocie
ciało szczęścia, rozdarte na dwoje,
zrasta się, jak jaszczurka, po wielkiej tęsknocie. ~ Pawlikowska-Jasnorzewska Maria
Zakochani nad morzem
Zakochani przechodzą patrząc sobie w oczy. Opaleni, chudzi, wysocy.
Południe jest złote. Lecz dla nich jest czarne
od marzeń o nocy.
Idą prędko, poważni bez przyczyny.
Uciekają od ludzi, od hotelowych gości.
Tam, daleko, gdzie o miłości szumi ocean siny,
usiądą przy sobie jak posążki z gliny.
Powrócili. Zagubili się w tłumie.
Każdy się do nich uśmiecha, lecz nikt do nich mówić nie umie,
I tylko orkiestra jak siostra śpiewająca w dalekim kiosku,
tylko ona jedna ich rozumie. ~ Pawlikowska-Jasnorzewska Maria
Narcyz
Nad sadzawką oprawną w modre rozmaryny klęczałem, zapatrzony w moją twarz młodzieńczą,
by się w niej doszukać przyczyny,
czemu mnie nie kochają i za co mnie męczą? ~ Pawlikowska-Jasnorzewska Maria
* * * [wołaniem jesteś moich oczu]
wołaniem jesteś moich oczu przedłużających się bezmiernie
w cień - który jest tysiącem cieni
tysiąca nie nazwanych dni
ile światła
mają twoje otwarte dłonie
ile nocy
w nagłości spadających gwiazd
szukam cię
palcami roztrącam chmury
podnoszę skrzydła ptaków liści
ginąca perspektywa Placu Pigalle ~ Poświatowska Halina










