Wiersze: P Dodaj wiersz »
Ptaszek
Ptaszek idiota, głupszy, niż się zdaje,
strojny barwną krajką,
z głową jak makówka,
nieprzyjaciel kota,
ojciec pięciu jajek,
z których każde jajko
pełne jest półgłówka,
przyparty do drzewa
pierzem rudosinem,
toczy głośne swary
z innym znów kretynem,
po czym śpiewa, śpiewa
głupstwa nie do wiary. ~ Pawlikowska-Jasnorzewska Maria
Różowa magja
Na złocistej fajerce spalę różową różę
czarne pióreczko kurze
i jedno ludzkie serce.
Nikogo nie otruję,
nikogo nie zabiję,
Serce to jest niczyje
jest ono tylko - moje.
Gołębia nie zaduszę,
me czary są bezkrwawe
w czarodziejską potrawę
wrzucę ma własną duszę. ~ Pawlikowska-Jasnorzewska Maria
Olejne jabłka
Jabłko z modrym konturem, kwadratowo krzywe, pociągnięte zielenią, którą kraplak plami,
ma na policzku białe światełko, jak żywe,
i jest jabłkiem przy jabłku, w jabłkach, pod jabłkami.
Talerz czarno-niebieski, a nad tym przepychem
draperia wisi w fałdach z ciepłego kamienia.
Zaś na obrus, gdzie biele cynkowe śnią ciche,
toczy się - jeszcze jabłko - z modrym krążkiem cienia ~ Pawlikowska-Jasnorzewska Maria
Na stacji metro
Zjawa tych twarzy w tłumie; Płatki na mokrej, czarnej gałęzi.
(tłum. Borys Awdiejew) ~ Pound Ezra Weston Loomis
Wielki Maramba
Jest słodki jak banany i jak ogier gorący,
jak mgły leśne rozwiany
jak róża pachnący.
Jako indyk wyniosły,
jako tygrys okrutny,
jak słoń mądry i rosły
i jak twe oczy smutny. ~ Pawlikowska-Jasnorzewska Maria
Oczy
Rzęsami o moje rzęsy zapaliła światło oczu... Widzę: Obraz na staludze ramą z ognia mnie otoczył. ~ Przyboś Julian
Światu
Świat ten jest dla mnie i jam jest dla świata, który ciężarem serce mi rozgniata
jak nieprzytomny kochanek.
Daję mu wszystko nie trwożąc się o nic,
choć grozi śmiercią, którą trzyma w dłoni,
mnie, najwierniejszej z kochanek.
Zabawki, skarby, umarłe motyle
kładzie przede mną i leżą przez chwilę,
aż znów je wicher rozmiecie.
Całuję usta jego wieloustne:
mów o miłości, nim na zawsze usnę
w objęciach twoich, mój świecie. ~ Pawlikowska-Jasnorzewska Maria
Antoniemu Słonimskiemu
Cofa się fala, w dzień mojego życia,
cywilizacji zwyczajem prastarym -
wyciągając postęp,
powracając w przeszłość,
w groźne szaleństwa,
w fanatyczne wiary,
w epokę dawno zamierzchłą...
Cofajcież się wszyscy
wraz z wielkim odpływem,
który w pasję, w okrucieństwa
wstecz zmierza!
Ja zostanę -
- nikt o mnie nic zapyta -
jak z dna morskiego gwiazda
ramieniem nieżywem
wyraźnie zaryta
w mule wybrzeża -
gwiazda, która świadomie
opuściła fale,
chcąc płynąć naprzód
lub nie płynąć wcale.
Maria Pawlikowska - Jasnorzewska
"Skamander" 1935 z. 65 ~ Pawlikowska-Jasnorzewska Maria
Śpiew słowika
Białe trawy z wiatrem płyną, dachy lśnią grynszpanem, słowik skryty w drzew obłokach wykwita pytaniem...
- I pyta się srebrno-szklanie, nutą słodką, śmigłą,
co łagodnie w niebo wnika kryształową igłą..
I jeszcze się pyta szklanic, cicho i nieśmiało,
a dźwięk spada srebrną, słabo wypuszczoną strzałą...
I znowu się pyta jasno, a ostatnie słowo
zatrzymuje się na niebie świecąc diamentowo..
I znów jeszcze raz się pyta, a wyniosłość dźwięku
jest jak sztylet samobójczy, podniesiony w ręku...
I znów pyta się uparcie, wstrzymuje łzy ptasie,
kryje oczy mgłą zasnute w siwych piór atłasie...
Białe trawy z wiatrem płyną, drzewa błyszczą śniedzią,
- Bóg pytaniem urzeczony, zwleka z odpowiedzią...
- Bóg pytaniem urzeczony, zwleka z odpowiedzią... ~ Pawlikowska-Jasnorzewska Maria










