Wiersze: H Dodaj wiersz »
Jak słońce
Mieszkasz we mnie jak w zamkniętym koszu
do którego nie mogę
zajrzeć
A przecież to ja
pozwoliłam ci
tam zamieszkać
Stałeś się
niezależny
i nieustępliwy
Proszę
Wyprowadź się
Ciasno mi z tobą
Zostajesz
wbrew mojej woli
Zamieniasz mnie
bez mojego udziału
bez mojej zgody
w pękatą butlę
W nocy
z lękiem dotykam
brzucha
Mówię
nie
Krzyczę
nie
Jesteś
jak powódź
nie do zażegnania
Jak ogień
nie do opanowania
Jak trzęsienie ziemi
Jak słońce ~ Hillar Małgorzata
Z czwartego piętra
W dole ruda kura
kręci głową
Dziecko
w niebieskiej sukience
goni łaciatego kota
Na czwartym piętrze
samotność
dojrzała
jak czarny słonecznik
Palisz papierosa
patrzysz w sufit
Trzymam w dłoniach
parapet okna
W dole
ruda kura
niebieskie dziecko
Wystarczy
tylko trochę
się przechylić ~ Hillar Małgorzata
Powiedzieli burza
Powiedzieli burza pisałem wiersz
Coś przekreśliłem
powiedzieli przewraca
drzewa w górach
Stawiałem wykrzyknik
piorun uderzył
w las
Powiedzieli burza
pisałem ~ Harasymowicz Jerzy
Nasturcjo ruda
Nasturcjo ruda latarko lata
świeć nam
w dzień chmurny
Słoneczniku długonogi
wyznawco słońca
nie odwracaj od nas
przyjaznej twarzy
Pokrzywo zakurzona
patronko rowów
nie uśmiechaj się złośliwie
gdy się całujemy
Trawo kwitnąca
piwnico zielona
skryj nas
głęboko
Rozchodniku upalny
płonący nad ziemią
spal nas
w swym ogniu ~ Hillar Małgorzata
Pełnia
Pełnia rośnie jak w dzieży Dom rośnie w pełni
Rosnę na krześle przed domem
Dom rzuca dom na kilometr
Krzesło ze mną na krześle na kilometr
Komin jak drzewo wędruje daleko
Bo coraz bardziej
rzucało i wydłużało do rana
Dopiero
uszło
oklapło
dom się pozbierał
i my
zeszliśmy z księżyca
jak ze strychu ~ Harasymowicz Jerzy
Lato w górach
Parno. Ubierając w biegu biały płaszcz motyl leci przez ogród donikąd
inny motyl maluje sobie twarz
cienkim pędzelkiem ciszy. Błękitny deszcz
rośnie w warzywniku. Otwarte są okna
W wiotkiej ciszy modrzewiowych gałązek
Kobieta ogląda w lustrze piersi jak ogrodnik ~ Harasymowicz Jerzy
Gniazdo
Co noc zasypiała
w bezpiecznym gnieździe
jego ramion
broniacym dostepu
drapieżnym ptakom
samotności
Odnajdywał ją
wśród czarnych gałęzi
snu
żeby powiedzieć
że jest
dla niej
W noc
najciemniejszą
odeszla
z bezpiecznego gniazda
jego ramion
i zabłąkała się
w mroku
Teraz
wśród nocnych drzew
śpiącym kawkom
gniazd ciepłych
zazdrości ~ Hillar Małgorzata
Nie wiedział
Witała go z balkonu
płonącą dłonią
Wybiegała
na próg
Podawała mu
swoje piersi
Zasypiała
na jego ramieniu
Kiedy wychodził
wychodziła
Kiedy wracał
wracała
Dziwił się
Cieszył się
Nie wiedział
że ona boi się
zabitych drzew
zamienionych w meble
i podłogi
patrzącej na nią
ironicznie zmrużonymi
szparami ~ Hillar Małgorzata
Nieśmiałość
Na dźwięk zimnego głosu
oczy
przestraszone świerszcze
chowają się
w szparach podłogi
albo w pudełeczkach
powiek
Dłonie
latają w powietrzu
jak płochliwe jemiołuszki
Wśród obcych spojrzeń
słowa
nieporadne gołe
szczeniaki
I żadne antybiotyki
tylko ciepły klimat
głosu miękkiego
jak żółty puch
małych kurcząt ~ Hillar Małgorzata










