Wiersze: H Dodaj wiersz »
W lesie listopadowym
Wokół góry góry i góry I całe moje życie w górach
Ileż piękniej drozdy leśne śpiewają
Niż śpiewak płatny na chórach
Jak łasiczki ścieżka w śniegach
Droga życia była kręta
Teraz z lasów zeszła na mnie
Młodych jodeł zieleń święta
Nie ludzką ręką malowany
Jest wielki smutek duszy mojej
Lecz nawet złockiej ikonie
Ja nigdy nic nie powiem
Ważne są tylko modre kopuły pieśni
Które na górze wysokiej zostaną
Nikt nie szuka inicjałów cieśli
Gdy cieśle dom postawią
Przyjaciele drodzy którzy jemioły czcicie
Dobrze że chodzicie światem
Wkrótce jodełkę zieloną spalicie
Aby darzyła was ciepłym latem
Wokół lasy i wiatr
I całe życie w wiatru świstach
Wszyscy których kocham wita was
Modrzewia ikona złocista ~ Harasymowicz Jerzy
Latawiec
Całe życie rzekł mistrz budowałem latawiec
chciałem żeby był
taki wielki
I mistrz
rozłożył ręce
i uleciał szeleszcząc ~ Harasymowicz Jerzy
Światło
Zapalałeś oliwne lampki
pomidorów
na naszym stole
prostokątny księżyc
prześcieradła
naszym snom
Zapalałeś
białe lampy gęsi
w ciemnych rowach
mojej wyobraźni
czarne ziarnka liter
w moich wierszach
i każda płonęła
jak jeżyna
Nazywałeś mnie
światłem i ogniem
Która bez ciebie
nie umiem zapalić
w zwyczajnym piecu
Bez ciebie
jestem ślepym nietoperzem ~ Hillar Małgorzata
Matka
Odwraca na patelni płaską flądrę
żółtym brzuchem do góry
Pokrywki garnków
są srebrne
jak kilka nitek w jej włosach
Wysoko na półkach
ustawia malinowe konfitury
Wieczorem
kładzie po obu stronach książki
zmęczone ręce
lecz zaraz wstaje
przynosi podartą powłokę
Nachyla nad nią oczy
zielone jak liście truskawek
i czoło z trzema zmarszczkami
Nie rozprostuję tych zmarszczek
palcami ~ Hillar Małgorzata
Zawilec
Szafirowe jezioro ze stadem wędrownych obłoków
i ta góra
Tak się zdarzyło
było i znikło między drzewami
jak żagiel
jak twarze nasze
Biała suknia biegnąca
jak dziecko za motylem
to Ty byłaś
to ja byłem
z butami w ręku
w powietrzu ~ Harasymowicz Jerzy
Ballada o dziewannie
Dziewanna królowa łąki
nosiła na głowie
modrą miednicę
nieba
Śpiewały dla niej
świerszcze
Rozchodnik klęczał
u jej zielonych
pantofli
Dziewczyna wróżąc
wydarła żółte oczy
dziewannie
W nocy
dziewanna
pod okno przychodzi
Dziewczyna
w rękach mężczyzny
się chowa
Ślepa dziewanna
na parapecie staje
podtrzymywana
przez czarne nietoperze
Mężczyzna
głowę dziewczyny
kołysze
powieki wargami
zasłania
aby świerszcze
oczu jej
nie wypiły ~ Hillar Małgorzata
Rozbity dzbanek
Osaczają mnie zepsute zamki w drzwiach
połamane parasolki
oderwane nogi od lalek
Umiałeś
jednym ruchem ręki
skleić
rozbity dzbanek
by czekał
na przybycie kwiatów
Potrafiłeś
gestem czarodzieja
przytknąć
oderwane kółko
od dziecinnego wózka
by potoczyło się
ze śmiechem
w ptaki
Umiałeś
w ociemniałą lampę
tchnąć
światło
Osaczają mnie
rozbite dzbanki
okulałe wózki
wypalone lampy
Osacza mnie ciemność ~ Hillar Małgorzata
Znalezione
Tu zostanę Zanurzam ręce
widzę siebie
wielkiego jak góry
do samego dna Osławy
Chmara rybek ciągnie
do kolebiącej się łuski światła
Wicher kładzie pasmami
złote włosy
na nagie piersi
połonin
W tych górach
w tych drzewach
ubranych jesienią
w wyszywane rękawy
Zostanę
Piszę w buki
Coraz dalej
dopóki czas ~ Harasymowicz Jerzy
O sowie
Zziębnięci pod przydrożną kapliczką
w noc
kiedy fiołki z zimna dygocą
zawijali się szczelnie
ciepłem swoich ramion
Wiatr strącał im
na głowy gwiazdy
które osiadały
we włosach jak szron
Zazdrościli Matce Boskiej
patrzyła słuchała
wyszła z kapliczki
iść im ze sobą kazała
poszli prze rowy
kaczeńców żółtych pełne
przez płoty
z księżycowego drutu
nad zielony staw
Do stodoły
ciepłej i złotej
jak słoma
Marka Boska
sowę wrzeszczącą
z dachu zdjęła
Odeszła uśmiechnięta
ze zgorszoną sową
pod pachą ~ Hillar Małgorzata










