Miasta Polski                        
Logowanie
Menu
Reklama
Wybierz kategorię
Statystyki

Wierszy: (2352 / 1)


-----------

Użytkowników: 23

Komentarzy: 0

Osób online: 5

Wiersze: H Dodaj wiersz »

Wiersze » H:

  [1]     2     3     4     ...     14     15     16     17     >>>

W lesie listopadowym

Wokół góry góry i góry
I całe moje życie w górach
Ileż piękniej drozdy leśne śpiewają
Niż śpiewak płatny na chórach

Jak łasiczki ścieżka w śniegach
Droga życia była kręta
Teraz z lasów zeszła na mnie
Młodych jodeł zieleń święta

Nie ludzką ręką malowany
Jest wielki smutek duszy mojej
Lecz nawet złockiej ikonie
Ja nigdy nic nie powiem

Ważne są tylko modre kopuły pieśni
Które na górze wysokiej zostaną
Nikt nie szuka inicjałów cieśli
Gdy cieśle dom postawią

Przyjaciele drodzy którzy jemioły czcicie
Dobrze że chodzicie światem
Wkrótce jodełkę zieloną spalicie
Aby darzyła was ciepłym latem

Wokół lasy i wiatr
I całe życie w wiatru świstach
Wszyscy których kocham wita was
Modrzewia ikona złocista
~ Harasymowicz Jerzy

: 07.05.2008 | : - | : 0 | : 0 | : 1078 |

Latawiec

Całe życie rzekł mistrz
budowałem latawiec
chciałem żeby był
taki wielki

I mistrz
rozłożył ręce
i uleciał szeleszcząc
~ Harasymowicz Jerzy

: 27.04.2008 | : - | : 0 | : 0 | : 1484 |

Światło

Zapalałeś
oliwne lampki
pomidorów
na naszym stole

prostokątny księżyc
prześcieradła
naszym snom

Zapalałeś
białe lampy gęsi
w ciemnych rowach
mojej wyobraźni

czarne ziarnka liter
w moich wierszach
i każda płonęła
jak jeżyna

Nazywałeś mnie
światłem i ogniem
Która bez ciebie
nie umiem zapalić
w zwyczajnym piecu

Bez ciebie
jestem ślepym nietoperzem
~ Hillar Małgorzata

: 23.04.2008 | : - | : 0 | : 0 | : 1455 |

Matka

Odwraca na patelni
płaską flądrę
żółtym brzuchem do góry

Pokrywki garnków
są srebrne
jak kilka nitek w jej włosach

Wysoko na półkach
ustawia malinowe konfitury

Wieczorem
kładzie po obu stronach książki
zmęczone ręce

lecz zaraz wstaje
przynosi podartą powłokę

Nachyla nad nią oczy
zielone jak liście truskawek
i czoło z trzema zmarszczkami
Nie rozprostuję tych zmarszczek
palcami
~ Hillar Małgorzata

: 22.04.2008 | : - | : 0 | : 0 | : 1605 |

Zawilec

Szafirowe jezioro
ze stadem wędrownych obłoków
i ta góra
Tak się zdarzyło
było i znikło między drzewami
jak żagiel
jak twarze nasze

Biała suknia biegnąca
jak dziecko za motylem
to Ty byłaś
to ja byłem
z butami w ręku
w powietrzu
~ Harasymowicz Jerzy

: 22.04.2008 | : - | : 0 | : 0 | : 1290 |

Ballada o dziewannie

Dziewanna
królowa łąki
nosiła na głowie
modrą miednicę
nieba

Śpiewały dla niej
świerszcze
Rozchodnik klęczał
u jej zielonych
pantofli

Dziewczyna wróżąc
wydarła żółte oczy
dziewannie

W nocy
dziewanna
pod okno przychodzi

Dziewczyna
w rękach mężczyzny
się chowa

Ślepa dziewanna
na parapecie staje
podtrzymywana
przez czarne nietoperze

Mężczyzna
głowę dziewczyny
kołysze
powieki wargami
zasłania
aby świerszcze
oczu jej
nie wypiły
~ Hillar Małgorzata

: 22.04.2008 | : - | : 0 | : 0 | : 1374 |

Rozbity dzbanek

Osaczają mnie
zepsute zamki w drzwiach
połamane parasolki
oderwane nogi od lalek

Umiałeś
jednym ruchem ręki
skleić
rozbity dzbanek
by czekał
na przybycie kwiatów

Potrafiłeś
gestem czarodzieja
przytknąć
oderwane kółko
od dziecinnego wózka
by potoczyło się
ze śmiechem
w ptaki

Umiałeś
w ociemniałą lampę
tchnąć
światło

Osaczają mnie
rozbite dzbanki
okulałe wózki
wypalone lampy

Osacza mnie ciemność
~ Hillar Małgorzata

: 11.04.2008 | : - | : 0 | : 0 | : 1208 |

Znalezione

Tu zostanę

Zanurzam ręce
widzę siebie
wielkiego jak góry
do samego dna Osławy

Chmara rybek ciągnie
do kolebiącej się łuski światła

Wicher kładzie pasmami
złote włosy
na nagie piersi
połonin

W tych górach
w tych drzewach
ubranych jesienią
w wyszywane rękawy

Zostanę

Piszę w buki
Coraz dalej
dopóki czas
~ Harasymowicz Jerzy

: 11.04.2008 | : - | : 0 | : 0 | : 1254 |

O sowie

Zziębnięci
pod przydrożną kapliczką
w noc
kiedy fiołki z zimna dygocą
zawijali się szczelnie
ciepłem swoich ramion

Wiatr strącał im
na głowy gwiazdy
które osiadały
we włosach jak szron

Zazdrościli Matce Boskiej
patrzyła słuchała
wyszła z kapliczki
iść im ze sobą kazała

poszli prze rowy
kaczeńców żółtych pełne
przez płoty
z księżycowego drutu
nad zielony staw

Do stodoły
ciepłej i złotej
jak słoma

Marka Boska
sowę wrzeszczącą
z dachu zdjęła

Odeszła uśmiechnięta
ze zgorszoną sową
pod pachą
~ Hillar Małgorzata

: 11.04.2008 | : - | : 0 | : 0 | : 1227 |

  [1]     2     3     4     ...     14     15     16     17     >>>

Wybierz wiersze autora na literę:

statystyka -