Wiersze: B Dodaj wiersz »
Przebaczenie
Kiedy dusza twa przyjdzie w obczyznę bożą, Aniołowie jedwabiści księgę otworzą.
I położą ją przed Bogiem na srebrnej chmurze
I rozwidnią całe niebo burzą w purpurze.
Bóg nad księgą się zamyśli, a w owej księdze
Będą duszy twej spisane cienie i nędze,
Twoje winy, twoje grzechy i twoje zmazy,
Ciosy, które mi zadałaś po tysiąc razy.
Bóg nad księgą się zamyśli, potrząśnie głową
I uderzy twardą pięścią w chmurę gradową,
Tupnie groźnie jedną nogą, a potem drugą,
Aż się cały świat zamroczy ciemną szarugą.
Wtedy dwaj archaniołowie wielce strwożeni
Wyprowadzą twoją duszę z gromady cieni,
I postawią przed obliczem groźnego Boga,
Aż struchlejesz po wsze czasy, duszo uboga.
Bóg zawoła wniebogłosy wpośród niebiosów:
Cóżeś, duszo, uczyniła ze swego losu?!
Zamiast szukać wniebowzięcia na gwiezdnych szlakach,
Podeptałaś i zabiłaś mego śpiewaka!
Niechaj otchłań cię pochłonie mroczna i ciemna,
Bądź na wieki potępiona, duszo nikczemna!
Brama niebios się zatrzaśnie z jękiem i zgrzytem
I rozlegnie się żałobny psalm pod błękitem...
Wtedy ja na twarz upadnę przed bożym tronem:
Boże, zmiłuj się nad żalem nieutulonym!
Choć zabiła mnie za życia, jam jej przebaczył,
Czemu miałbym po raz wtóry zginąć z rozpaczy?
Za jej dłonie, za jej stopy, za jej uśmiechy,
Wybacz, Boże miłosierny, śmiertelne grzechy!
Bóg odpowie przebierając znaki zodiaku:
Weź ją sobie w imię boże, biedny śpiewaku!
Zejdę wtenczas po twą duszę, na dno czeluści,
Anioł-klucznik nas do nieba z powrotem wpuści,
A ja będę niósł na rękach duszy twej brzemię
I przeżegnam ją od nieba po samą ziemię,
I ułożę na obłoku w cichej ustroni
I jak dotąd będę wiernie modlił się do niej. ~ Brzechwa Jan
Liryczne intermezzo
Niechaj po mojej śmierci nie będzie minuty ciszy! Nie wolno, by choć na chwilę zamilkł głos towarzyszy.
Niech syrena fabryczna pożegna mnie cichym świstem,
Niech Syrena warszawska otuli spojrzeniem czystem;
Niech po mojej śmierci dowiedzą się ludzie prości,
Że walczyłem o pokój i byłem wierny wolności.
Że dawne poznawszy błędy żyć zacząłem na nowo
I nowe życie kładłem w wiersz każdy i każde słowo.
Kruche było tworzywo i słowo niegórnolotne,
Lecz wierzyłem, że serce na flagi czerwone potnę
I że wtedy szum jego każdy człowiek usłyszy...
Niechaj po mojej śmierci nie będzie minuty ciszy,
Lecz głos braci poetów niech zagrzmi jeszcze potężniej,
Niech zagrzewa do walki. Zwyciężą ci, co są mężni!
Chciałbym nad grobem słyszeć zwycięski głos towarzyszy -
Niechaj po mojej śmierci nie będzie minuty ciszy! ~ Brzechwa Jan
Do...
Łatwo westchnąć: Miła, urocza (nie po raz pierwszy),
ale te oczy i te łzy w oczach
dla moich wierszy...
Czarodziejskie i czarnoksięskie,
topiel w błękicie,
takie oczy - toż to nieszczęście
będą mi snić się.
Jak je nazwać - Gopłem, czy Wisłą?
Żal w nich pogański
Załzawione, jak kwiat zabłysną,
ten świętojański.
Za te oczy - wiersz w upominku,
jak szczęście krótki,
Do widzenia, śliczna dziewczynko,
i dalej - w smutki. ~ Broniewski Władysław
Nie próbuj mówić o miłości
Nie próbuj mówić o miłości, Bo ona w słowach się nie mieści.
Jest jak wiatr: cichy, niewidzialny,
Co tylko czasem zaszeleści.
Ja powiedziałem, wyznałem miłość
Przed miłą serce otworzyłem
Drżący, zziębnięty, ze łzami w oczach.
Lecz cóż - po chwili jej nie było
Kiedy odeszła, skądś wędrowiec
Nieznany nagle się pojawił
Tak cichy, prawie niewidoczny
Jednym westchnieniem ją przywabił. ~ Blake William
Po staropolsku...
Po staropolsku gruchnął
parapet
- yy
tak mi wyje
życzy y
ten pojedyńczy y
żeby mu sy
y
gołąb ~ Białoszewski Miron
Podłogo, błogosław!
Buraka burota i buraka
bliskie profile skrojone
i jeszcze buraka starość,którą kochamy,
i nic z tej nudnej fisharmonii
biblijnych aptek
o manierach
i o fornierach w serca,w sęki
homeopatii zbawienia...
tu nie fis
i nie harmonia,
ale dysonans
ach! i flet zaczarowany
w kartofle - flet
w kartofle rysunków i kształtówzatartych!
to stara podłoga
podłoga
leżąca strona
boga naszego powszedniego
zwyczajnych dni
i takie słowo koncertujące
w o-gamie
w tonacji z dna
naszej mowy...
Podłogo nasza,
błogosław nam pod nami
błogo, o łogo... ~ Białoszewski Miron
Sklep otwarty...
SKLEP OTWARTY Wciąga ludzi i wyciąga
Śliskie uniki.
Słychać. Słychać
Te ukosy
i uu.
Ludzka materia gruba,
Wielotorbowa.
Na swoja skalę.
Duch cienki
a płaski.
Dlatego ciąg od i doskonaleń
W obie strony. ~ Białoszewski Miron
Sed Non Satiata
Dziwne bóstwo o cerze brązowej jak noce, O zapachu zmieszanym z piżma i hawany,
Ty dzieło urojone przez Fausta Sawany,
Czarownico z hebanu, poczęta w pomroce.
Wolę niż opium, burgund - oszałamiające
Eliksiry ust twoich miłością pijanych,
Gdy ku tobie zdążają mych żądz karawany,
Poisz w cysternie oczu twych moje niemoce.
Przygaś w twych wielkich czarnych oczach, oknach duszy,
Płomienie, o diablico, której nic nie wzruszy,
Jam nie Styks, by cię objąć dziewięćkroć ramieniem.
Och, Megiero rozpustna, nie moją jest winą,
Że nie umiem, by zmienić twój żar w odrętwienie,
W piekle twojego łoża stać się Prozerpiną! ~ Baudelaire Charles Pierre
Październik
Nad ranem jeszcze bielał szron, A oto już się dzień płomieni.
I stoi mój rówieśnik - klon
W pozłocie słońca i jesieni.
Jastrzębie, wypatrując cel,
Jak dwa przecinki tkwią w bezkresie.
I resztką sił wesoły chmiel
Po drzewach do nich w górę pnie się.
Obłoki wolno suną wpław
Jak rozsypane piórka gęsie,
A w dole, popatrz - usnął staw
I znieruchomiał cały w rzęsie.
Nad polną drogą nagi grab
Wyciąga sęki uroczyście
I dźwięczy śmiech rumianych bab
Odmiatających suche liście.
Zaczepny szczeniak w gąszczu traw
Z indykiem śmieszną walkę stacza,
A wierzba zapatrzona w staw
Nie widzi tego - i rozpacza.
Przelatujące stado wron
Rzuca na trawę smugi cieni,
I stoi mój rówieśnik klon
W pozłocie słońca i jesieni.
Sklepioną dłonią skupiasz cień
Nad zapatrzonym w górę wzrokiem,
Ale już wkrótce zgaśnie dzień
W niebie na pozór tak wysokim.
Z moczarów, z okolicznych łąk
O zmierzchu wczesny chłód przenika,
I szybko spada słońca krąg
W pobliskie mroki października.
Dnia jutrzejszego mądry sens
Wypełnia noc jak szept miłosny
I w twoich oczach, w cieniu rzęs
Czytam zapowiedź nowej wiosny.
(Obory, 1953) ~ Brzechwa Jan










