Wiersze: B Dodaj wiersz »
Wieczór (Usypiają ...)
Usypiają ludzkie dzieje Zmierzchem byle jakim,
Wieczór w niebie wilgotnieje
Pachnąc tatarakiem.
Aniołowie młodym gajom
Rozczesują liście,
Wszyscy święci przebierają
Różańce perliście.
A to tylko gwiazdy pierwsze
Świtają w błękitach -
Bóg o ludziach pisze wiersze,
Których nikt nie czyta. ~ Brzechwa Jan
Żona
Chciałbym mieć żonę z drewna, Żeby nie była gniewna
I ze mną nieszczęśliwa.
Siedziałbym przy tym drewnie
I śpiewał sobie rzewnie
O tym, czego nie bywa. ~ Brzechwa Jan
Warkocze
W każdej rozkoszy jest groza. Otworzyłem pokoje,
Nie było w domu powroza,
Tylko warkocze twoje.
Bywałaś w moim ogrodzie
Przez wszystkie kwietnie letnie,
A teraz, przy niepogodzie,
Kto te wspomnienia przetnie?
Spleciony supeł miarowo
Drga na poprzecznej belce,
Nad moją schyloną głową
Wyją moi wisielce.
Najmilsza, najbielsza ręka
Pętlice zaciskała,
Ręka pachnąca i miękka,
Cała z białego ciała.
Pod płotem rośnie pokrzywa,
Złe i zawistne zielsko,
A obok obłok przepływa
Tak wolno i anielsko.
Uciekam i tam, pod płotem,
Wzdłuż i na wznak się kładę,
Pod płotem, gdzie ty potem
Zakopiesz swoją zdradę.
Wisielce na wysokości
Kołyszą się i rzężą,
Zanim odniosę ich kości
Białym i czarnym księżom.
Jak ustrzec się nienawiści,
Która co noc dojrzewa?
Jak szukać zielonych liści
Na tych uschniętych drzewach? ~ Brzechwa Jan
Magia
Wybija zegar siódmy rok I siedzi czarny kot na stole,
Przez czarne szyby płynie mrok,
I siedzi czarny kot na stole.
Spowiłem cię w jedwabny sznur,
Zamknąłem cię w kredowym kole,
I moich snów, i moich chmur
Już nieść przed tobą nie pozwolę.
Namalowałem czarny łuk
Na zamyślonym twoim czole,
I już nie będzie innych smug
Na zamyślonym twoim czole. ~ Brzechwa Jan
Wiersz powszedni
Kazałaś, bym sobie szedł Gdziekolwiek bądź, na ulicę!
Poszedłem drogą mych bied
I jestem sam pod księżycem.
To jesień... to tylko deszcz
Po twarzy kroplami spływa;
Ty teraz najlepiej wiesz,
Czy będziesz jutro szczęśliwa.
Musiałem ci wydrzeć dziś
Te złe, te ostatnie słowa.
Czy ja umieram, czy liść,
Śmierć zawsze jest jednakowa.
Zachciało ci się, to masz!
Nie jesteś na świecie jedna,
Nie jedna jest twoja twarz
I blada, i zła, i biedna.
Unoszę, unoszę precz
Spłowiałe serce pod płaszczem
I czynię tę jedną rzecz,
Że myślą twe włosy głaszczę.
Odszedłem. Już nie żal mi,
A jednak mi żal na nowo,
Na nowo mi w uszach brzmi
To złe, to ostatnie słowo.
Odszedłem. I nie wiem, jak
Zostawić cię mogłem samą,
I daję rękami znak,
Że jestem tutaj, za bramą.
Wróciłem! Prędzej mnie wpuść!
To było dawno, daleko.
Ach, wyjmij, wyjmij ten gwóźdź,
Ach, podnieś to straszne wieko! ~ Brzechwa Jan
Otwockarium
pogoda do gołej skóry chodzenia po lesie dreszczy po sobie mienie nieruchomości szpitalnictwa wykonywającego sanatorium ~ Białoszewski Miron
Śmierć
Patrzy przez okno dzień chory, trupio nabrzękły i siny. Po korytarzu szpitalnym wolno przechodzą godziny.
Szaro. I cicho. I pusto. Nie ma radości ni smutku.
Chmury się snują po niebie, jak chorzy w ciasnym ogródku.
Palce, jak martwe pająki, nad czymś się trudzą, mozolą.
W szklanym wazonie powiędły kwiaty pachnące karbolem.
Myśli, jak muchy jesienne, łażą, czepiają się sprzętów,
po raz ostatni skrzydłami biją o okna zamknięte.
Ktoś się zaczaił pod drzwiami. Ktoś podsłuchuje i czeka.
Cicho, na palcach podchodzą - śmierć, zakonnica i lekarz. ~ Broniewski Władysław
Zielony wiersz
Ja nie chcę wiele: Ciebie i zieleń,
i zeby wiatr kołysał
gałezie drzew,
iżebym wiersze pisał
o tym, że...
każdy nerw,
każda chwila samotna,
każdy ból - jakże częsty, jak częsty! -
zwiastuje odchłań,
mówi : nieszczęsny....
ja nie chcę wiele,
ale nie mniej niż wszystko:
Ciebie i zieleń
i żeby listkom
akacji było wietrznie,
i żeby sercu - bezpiecznie,
i żeby kot się bawił firanką
jak umie
żeby siedzieć na jerozolimskim ganku
i nic nie rozumieć.
Pętacki wiersz
sam wiesz, że łżesz,
ale dlaczego tak boli, tak boli?
chyba już nic nie napiszę
w ogromną i groźną ciszę
schodzę powoli
ja nie chce wiele:
Ciebie i zieleń... ~ Broniewski Władysław










