Miasta Polski                        
Logowanie
Menu
Reklama
Wybierz kategorię
Statystyki

Wierszy: (2352 / 0)


-----------

Użytkowników: 21

Komentarzy: 0

Osób online: 5

Wiersze: B Dodaj wiersz »

Wiersze » B:

<<<     1     2     3     [4]     ...     60     61     62     63     >>>

Doturlanie

Gdzie mi tam do świętego

choćby przysłowia

chyba
słowo do słowa
ale to bałwan!
~ Białoszewski Miron

: 21.05.2008 | : - | : 0 | : 0 | : 82 |

Do Kreolki

W kraju pieszczot słonecznych i woni uroczej -
Pod namiotem drzew wiecznie odzianych szkarłatem
I palm rozkoszną drzemkę lejących na oczy -
Znałem śliczną Kreolkę, ukrytą przed światem.

Biust jej pełny jest wdzięku; w cerze swej jednoczy
Cudowna czarnobrewa żar z bladości matem;
Jako Diana-Łowczyni śmiała, smukła kroczy;
W uśmiechu spokój, wzrok lśni dumy majestatem.

Gdybyś zwiedziła, pani, kraj chwały uznany,
Brzeg zielonej Loary, wybrzeża Sekwany,
O piękna, godna zamczysk starych być ozdobą,

W ich cieniu wnet by trysły tysiące sonetów
Z podbitych przez twe wielkie oczy serc poetów,
Nad twe czarne Murzyny korniejszych przed tobą.
~ Baudelaire Charles Pierre

: 07.05.2008 | : - | : 0 | : 0 | : 76 |

Rano nago wychylił się...

RANO NAGO WYCHYLIŁ SIĘ
po butelkę z mlekiem
drzwi trzask
on na schodach
czyjeś kroki
on do sąsiadki
a tu nadchodzi jej mąż
awantura
~ Białoszewski Miron

: 07.05.2008 | : - | : 0 | : 0 | : 74 |

Nie wszystkim się kłaniają po latach...

- nie wszystkim się kłaniają po latach, mogą nie poznawać
- a bo trzeba się starzeć w podobieństwie do siebie
~ Białoszewski Miron

: 07.05.2008 | : - | : 0 | : 0 | : 78 |

Głos

Kolebka moja stała gdzieś u drzwi biblioteki:
Babelu, gdzie baśń, romans - śród mądrych ksiąg ogromu
Mieszały się, a z nimi w pyle Rzymiany, Greki;
Ja sam nie byłem wyższy od porządnego tomu.
I słyszałem dwa głosy. Stanowczy a układny
Szeptał jeden: Ta ziemia - to wyrób cukierniczy;
Mogę(wówczas w rozkoszy nie spotkasz tamy żadnej)
Dać ci apetyt równy powabom tych słodyczy.
A Drugi: O, pójdź ze mną błądzić po marzeń drogach,
Za krańce możebności, w dal poza światy znane!
Głos ten śpiewał jak wicher szumiący po rozłogach,
Jak widmo nieokreślone, nie wiedzieć skąd przywiane,
Co słodko pieści ucho, a jednak trwoży sobą.
Jam gotów, głosie luby! - rzekłem i od tej pory
Czuję to, co - niestety! - można zwać mą chorobą,
Fatalnością mych losów. Odtąd poza pozory
Ogromu wszechstworzenia, w czarnej otchłani głębi,
Ja, ofiara dręczona przez jasnowidztwa harpie,
Odróżniam tysiąc dziwnych światów, co się w mgle kłębi,
I wlokę z sobą żmiję, która mi stopy szarpie,
I podobny prorokom, jak ongi ci tułacze,
Ukochałem tak czule głąb morską i pustynię;
Śmieje się śród żałoby, przy ucztach świetnych płaczę
I znajduję smak zdrowy w najbardziej gorzkim winie;
Często spełnione fakta uważam za złudzenia
Lub okiem tonę w niebie, gdy spod stóp się wali.
Lecz głos szepce z pociechą: Zachowaj twe marzenia;
Piękność snów szaleńczych mędrcy nie zaznali!
~ Baudelaire Charles Pierre

: 07.05.2008 | : - | : 0 | : 0 | : 74 |

Moje nowe miejsce

Miasto sie odrąbało.

Ja wywindowany.
na dziewiąte.

Jak to się nazywało
i gdzie?
Reszta dalej normalnie,
jeden na czubku na obco-
wanie z bóstwem.

Zobaczę teraz na swoim nowym punkcie
w niebie z łóżkiem, czy to prawda.

Powiem wam od razu.
Prawda stoi pośrodku.
W miseczce.
Tknąć nosem, się rozleje.
~ Białoszewski Miron

: 06.05.2008 | : - | : 0 | : 0 | : 76 |

Wino Mordercy

Jam wolny, żona ma zabita!
Teraz już mogę pić bez przerwy.
Jej krzyk mi rozszarpywał nerwy,
Kiedy wracałem bez grosika.

Jak król szczęśliwy jestem wreszcie!
Powietrze czyste, niebo piękne...
Lato podobnym tchnęło wdziękiem,
Gdym się zakochał w tej niewieście!

Żeby ugasić żar pragnienia,
Musiałbym wypić wina tyle,
Ile się zmieści w jej mogile,
A to nie fraszka bez wątpienia!

Zabiłem żonę moją, potem
Do mrocznej studni ją wrzuciłem,
Głazami trupa przytroczyłem,
Gdy zdołam, to zapomnę o tem!

W imię czułego przyrzeczenia,
Że nas rozłączyć nic nie może,
By się pogodzić z nią, jak w porze
Dni czarodziejskich upojenia,

O schadzkę żonę ubłagałem
Wieczorem na ulicy ciemnej.
Przyszło szalone to stworzenie!
Wszyscyśmy trochę tknięci szałem!

Dość urodziwa jeszcze była,
Choć już zniszczona. Zbyt kochałem,
Dlatego właśnie powiedziałem:
Precz z tego życia, moja miła!

Jakiż mnie głupi pijaczyna
Zrozumie? Czy ktoś myślał o tem
Wśród nocy chorej i samotnej,
Żeby uczynić całun z wina?

Hołota podła, otępiała,
Zimna jak żelazne maszyny,
Ani wśród lata, ni wśród zimy
Nigdy miłości nie zaznała.

Z czarnymi oczarowaniami,
Z orszakiem piekieł i zazdrości,
Z szczękiem łańcucha, z trzaskiem kości,
Z flakonem jadu i z jej łzami!

Więc jestem wolny i samotny!
Upiję się do zatracenia!
Obce wyrzuty mi sumienia!
Na ziemię rzucę się wilgotną

I będę spał jak pies bezdomny!
Być może wóz naładowany
Śmieciami albo kamieniami
Lub wagon wściekły i ogromny

Rozwali grzeszne moje czoło
I moje ciało przepołowi,
Ale ja na to gwiżdżę sobie,
Kpię z Diabła i z Pańskiego Stołu!
~ Baudelaire Charles Pierre

: 06.05.2008 | : - | : 0 | : 0 | : 78 |

Melancholia

Szary pejzaż tętni kroplami
w rzeki gęste, lśniące jak ołów,
noc przepędza do pustych obór
czarne chmury, stada bawołów.

Po wądole nakisłym zmierzchem
pełźnie szumem chmur szarych liszaj,
przez zasiane w ugorach cisze
dzień brzeziną schodzi przez pole.
1939r.
~ Baczyński Krzysztof Kamil

: 06.05.2008 | : - | : 0 | : 0 | : 74 |

Pęknięty Dzwon

Gorzko i słodko w zimie, podczas nocy cienia,
Słuchać w pobliżu ognia, co dymi i płonie,
Jak się z wolna podnoszą dalekie wspomnienia
Na głos dzwonów dzwoniących przez zamglone tonie.

Szczęśliwy dzwon, co mimo lata upłynione
Zdrowy i zawsze rześki swoim sercem złotem,
Religijne swe tony rzuca nie zmienione,
Jak stary, czuwający żołnierz pod namiotem!

Lecz dusza ma rozbita; i gdy wśród znudzenia
Chcę zaludnić swym śpiewem zimne nocy tchnienia,
Staje się głos jej słaby, podobny rzężeniu

Żołnierza, który zranion, leży w zapomnieniu
Nad brzegiem krwi jeziora, wśród trupów gromady,
I kona z wycieńczenia, nieruchomy, blady.
~ Baudelaire Charles Pierre

: 06.05.2008 | : - | : 0 | : 0 | : 93 |

<<<     1     2     3     [4]     ...     60     61     62     63     >>>

Wybierz wiersze autora na literę:

statystyka -