Wiersze...
Wiersze: na literê E:
E. R. - Dla M.
Dla M.
* * *
Z?ota kula na niebie powoli przetacza si? na zachód
Cia?o zaczyna mi p?on??
Widz? nas razem w pokoju, s?ysz? muzyk? w oddali
Zamkni?ta w twoich ramionach
Odp?ywam w ?wiat marze? i po??dania.
Czuj? jak ca?a p?on? i serce ?omocze jak szalone
Usta wilgotne cho? spragnione
W g?owie my?li bez?adne, obrazy szalone
I to narasta, narasta .....
Och, prosz?
Obejmij mnie mocno, a? do bólu
Którego pragn? tak bardzo jak Ciebie
I nagle ....... rozkoszne ciep?o
I cisza
Zastyg?e nasze cia?a w bezruchu
Spokojno?? my?li, sp?ycenie oddechów
Nie, jeszcze nie odchod?, prosz?
Wci?? mam ciebie ogromny niedosyt.
24 / 25 lipca 2001
Ewa
Wiersz dodany: 2007.02.21 / 18:47:53 Autor: ~ Ocena: 0.00   Komentarzy: 0
[
wiêcej...
]
Wiersze: na literê E:
Effler Piotr - * * * [Chce ?yc , Ja chce by? .]
Chce ?yc , Ja chce by? .
Prosz? Ci? nie zostawiaj mnie samego ....
Modle si? , ?yje snem nie patrz tak .....
Serce moje , nie wytrzymam ........
Przytul mocno .
Tak w?a?nie tak jeszcze mocniej
Pragn? Cie , Jeste? jak wielka fala ...
Raz spokojna a raz wielka ......
Serce moje nie wytrzymam .........
Jeszcze nie , Jeszcze nie nie zabieraj
wichrze mnie ... nie na to jeszcze czas ...
Lecz na mi?o?? co jest we mnie , co jest w nas.
Wiersz dodany: 2007.02.21 / 18:47:53 Autor: ~ Ocena: 0.00   Komentarzy: 0
[
wiêcej...
]
Wiersze: na literê E:
Effler Piotr - Wigilia
Na dworze ch?ód dobija si? do okien ,
Ju? otulona ?niegiem choinka .
Ostatni? ?wieczk? zapala na stole , ma?a dziewczynka.
Nagle t? cisz? przerywa dzwoneczek ,
Kto? drepcze po starych , drewnianych schodach ,
To jaki? ma?y radosny cz?owieczek
Chowa prezenty po k?tach .
W domu raduje si? ca?a rodzina ,
Ch?opiec ze ?piewnikiem nuci kol?dy ,
Ju? radosna wybija godzina
Rozdane s? prezenty .
Godz? si? wszyscy co byli sk?óceni ,
Dziel? si? bia?ym op?atkiem.
Teraz do siebie twarz? zwróceni ,
Ciesz? si? dnia ostatkiem.
Bo dzie? ten inny od pozosta?ych ,
Panuje w nim mi?o?? i zgoda ,
Rado?? serca i ducha pogoda.
Wiersz dodany: 2007.02.21 / 18:47:53 Autor: ~ Ocena: 0.00   Komentarzy: 0
[
wiêcej...
]
Wiersze: na literê E:
Eliot Thomas Stearns - East Coker
II
Czy zwodzi?y nas,
Czy zwodzi?y siebie ciche odg?osy starców,
Daj?c nam tylko recept? na fa?sz?
Pogod? - tylko rozmy?ln? t?pot?,
M?dro?? - jedynie wiedz? o matwych sekretach,
Bezu?ytecznych w mroku, w który spogl?dali
Lub od którego odwracali oczy. Jest, jak si? wydaje,
W najlepszym razie tylko przybli?ona warto??
W wiedzy wynik?ej z do?wiadczenia.
Wiedza narzuca wzór, i przez to spacza,
Gdy? wzór jest nowy w ka?dej chwili,
A ka?da chwila jest now? i szokuj?c?
Ocen? tego, czym byli?my. I tylko nie zwodzi
To, co nas zwodz?c nie mo?e ju? szkodzi?.
W ?rodku, nie tylko w ?rodku drogi,
Lecz na ca?ej drodze: w ?rodku lasu, w g?szczu je?yn,
Na brzegu bagien, gdzie nie ma bezpiecznej pi?dzi ziemi,
Straszeni przez potwory i b??dne ogniki,
Nara?eni na czary. Nie chc? s?ysze?
O m?dro?ci starców, lecz o ich szale?stwie,
O ich l?ku przed l?kiem i sza?em, l?ku przed op?taniem,
Nale?eniem do kogo? drugiego, do innych albo do Boga.
Jedyna m?dro?? - któr? mo?emy osi?gn??,
Jest m?dro?ci? pokory: pokora jest niesko?czona.
Wszystkie domy znikn??y, zala?o je morze.
I tancerze znikn?li, przykry?o ich wzgórze.
III
O ciemno ciemno ciemno. Wszyscy odchodz? w ciemno??,
W pró?ni? przestrzeni mi?dzygwiezdnej, istoty puste w pustk?,
Kapitanowie, bankierzy, znakomici pisarze,
Hojni patroni sztuk, m??owie stanu i w?adcy,
Wysocy urz?dnicy, prezesi rad nadzorczych,
Pot??ni przemys?owcy, drobni handlarze - wszyscy odchodz? w ciemno??;
I ga?nie s?o?ce i ksi??yc, i Almanach Gotajski,
I Gazeta Gie?dowa, i Skorowidz Dyrektorów,
I stygnie rozum, i traci motywy dzia?ania.
I wszyscy pod??amy z nimi w milcz?cym orszaku,
Na niczyim pogrzebie, bo grzeba? nie ma kogo.
Powiedzia?em do duszy mej, b?d? spokojna i pozwól, by ciemno?? zst?pi?a
na ciebie,
Bo b?dzie to ciemno?? Boga. Jak w teatrze -
?wiat?a zosta?y zgaszone, by zmieni? scen?
Z pustym dudnieniem kulis, z przesuni?ciem ciemno?ci na ciemno??;
I wiemy, ?e wzgórza i drzewa, daleka panorama
I dumna, imponuj?ca fasada zosta?y uprz?tni?te -
Lub jak w metrze, gdy poci?g zbyt d?ugo stoi pomi?dzy stacjami
I rozmowa narasta, a potem z wolna przechodzi w milczenie,
I widzisz poza ka?d? twarz? coraz g??bsz? pustk?
I wzrastaj?ce przera?enie - ?e nie ma o czym my?le?;
Lub pod narkoz?, gdy umys? jest ?wiadom, lecz ?wiadom niczego;
Powiedzia?em do duszy mej, b?d? spokojna, czekaj bez nadziei,
Bo by?aby nadziej? niew?a?ciwych rzeczy; czekaj bez mi?o?ci,
Bo by?aby mi?o?ci? niew?a?ciwych rzeczy; jest jeszcze wiara,
Lecz wiara, nadzieja i mi?o?? - wszystkie s? w oczekiwaniu.
Czekaj bez my?li, bo nie jeste? gotowa do my?li:
Tak ?e ciemno?? b?dzie ?wiat?em, a bezruch ta?cem.
Szept wartkiego strumienia i zimowa b?yskawica.
Dziki tymianek nie dostrze?ony i le?na poziomka,
?miech w ogrodzie, zachwyt zdwojony echem,
Nie utracony, lecz wymagaj?cy - wskazuj?cy na udr?k?
Narodzin i ?mierci.
Mówisz, ?e powtarzam
To co mówi?em uprzednio. Powiem to raz jeszcze.
Czy mam to powiedzie? jeszcze raz? Aby dotrze? tam,
Aby dotrze? tu, gdzie jeste?, aby wyruszy? stamt?d, gdzie ciebie nie ma,
Musisz i?? drog?, na której nie ma ekstazy.
Aby dotrze? do tego, czego nie wiesz,
Musisz i?? drog?, która jest drog? niewiedzy.
Aby posi??? to, czego nie posiadasz,
Musisz odda? to, co posiadasz.
Aby doj?? do tego, czym nie jeste?,
Musisz i?? drog?, na której nie ma ciebie.
A to, czego nie wiesz, to jedyne, co wiesz
A to, co posiadasz, jest tym, czego nie posiadasz
A tam, gdzie jeste? - nie ma ciebie wcale.
IV
Jedynym zdrowiem jest choroba
Je?li s?uchamy konaj?cej siostry,
Która nas nie chce zadowoli?,
Lecz przypomina nasz? i Adama kl?tw?:
Aby ozdrowie?, musimy umiera?.
Ziemia jest naszym ogromnym szpitalem,
Który milioner zrujnowany wzniós?,
Gdzie ka?dy zdrowy umiera powoli
W?ród absolutnej ojcowskiej kontroli,
Która nas nie opu?ci, lecz w ko?cu wyzwoli.
Od stóp do kolan pe?znie mróz
Gor?czka ?piewa w mózgu zwojach.
Aby si? ogrza?, musz? marzn??,
Dygota? w czy??ca lodowatych zdrojach,
Których ró?ami p?omie?, a cierniami dym.
Wiersz dodany: 2007.02.21 / 18:47:53 Autor: ~ Ocena: 0.00   Komentarzy: 0
[
wiêcej...
]
Wiersze: na literê E:
Eliot Thomas Stearns - Little Gidding
II
Pozwól mi odkry? dar zwi?zany z wiekiem
Koronuj?cy trudy twego ?ycia:
Najpierw - zimne ?cieranie si? gasn?cych zmys?ów
Bez oczarowa? oraz bez obietnic,
Owocu-cienia tylko gorzki bezsmak,
Gdy duch i cia?o zaczynaj? si? rozdziela?.
Potem ?wiadoma swej bezsi?y w?ciek?o??
Na szale?stwa ludzko?ci i okaleczenie
?miechem ze spraw, które przesta?y bawi?.
W ko?cu rozdzieraj?ca m?ka odtworzenia
Wszystkiego co robi?e? i czym by?e?; wstyd
Motywów pó?no ujawnionych i ?wiadomo??
Czynów spe?nionych ?le lub z krzywd? innych,
Które? bra? wtedy za ?wiczenie cnoty.
Pochwa?y g?upców k?uj?, a honory plami?.
Od z?a do z?a duch idzie rozj?trzony,
je?eli nie odrodzi go oczyszczaj?cy p?omie?,
W którym, w rytmie, porusza? musisz si? - jak tancerz.
IV
I wszystko b?dzie dobrze
I wszelkie sprawy u?o?? si? dobrze
Gdy j?zyki p?omieni splot? si?
W w?ze? ognistej korony
A ogie? i ró?a - stan? si? jednym.
tlum. Krzysztof Boczkowski
Wiersz dodany: 2007.02.21 / 18:47:53 Autor: ~ Ocena: 0.00   Komentarzy: 0
[
wiêcej...
]
Wiersze: na literê E:
Eliot Thomas Stearns - Pró?ni ludzie
III
Oto kraina martwa
Kraina kaktusów
Gdzie przed wzniesionymi
Pos?gami z kamienia
D?o? umar?ego wzywa ?aski g?azu
Pod migotaniem spadaj?cej gwiazdy
I czy jest tak w?a?nie
W innym królestwie ?mierci
Budzimy si? samotni
W chwili kiedy cia?o
Przenika czu?o??
I wargi co chc? poca?unków
Do strzaskanego modl? si? kamienia
Wiersz dodany: 2007.02.21 / 18:47:53 Autor: ~ Ocena: 0.00   Komentarzy: 0
[
wiêcej...
]
Wiersze: na literê E:
Eliot Thomas Stearns - Rapsodia wietrznej nocy
Dwunasta.
Tam, dok?d si?ga ulica
Uj?ta w ksi??ycow? syntez?,
Szeptane zakl?cia ksi??yca
Rozpuszczaj? pod?o?a pami?ci,
Wszystkie jej jasne skojarzenia,
Sformu?owania i rozró?nienia,
Ka?da latarnia, któr? mijam,
Bije jak b?ben przeznaczenia
I przez obszary mroków
Pó?noc potrz?sa pami?ci?,
Jak szaleniec potrz?sa uschni?tym geranium.
Pó? do drugiej,
Latarnia parska,
Latarnia mamrota,
Latarnia mówi: Patrz na t? kobiet?,
Co waha si? ku tobie w ?wietle bramy
Rozwartej nad ni? jak szyderstwo.
Widzisz obr?bek jej sukni,
Postrz?piony, zachlapany b?otem.
I widzisz jej sko?ne spojrzenie,
Pokr?tne jak haczyk.
Pami?? sucho wyrzuca
Mnóstwo spl?tanych rzeczy;
Na brzegu ga??? spl?tana,.
Objedzona do g?adka, b?yszcz?ca,
Jak gdyby ?wiat os?ania?
Tajemnic? swojego szkieletu,
Sztywn? i bia??.
Rozkwitaj?ca wiosna na podwórcach fabryk,
Rdza uczepiona kszta?tów z si? opad?ych,
J?drna, skulona, gotowa do klapni?cia k?ami.
Pól do trzeciej,
Latarnia mówi:
Spójrz na kota, co przylgn?? do ?cieku,
Wysuwa j?zyk
I po?era kawa?ek zje?cza?ego mas?a.
Tak r?ka dziecka machinalnie
Chwyta zabawk? tocz?c? si? bulwarem.
Nic nie mog?em zobaczy? za oczyma dziecka.
Widzia?em oczy na ulicy
Usi?uj?ce zajrze? w szpary okiennicy
I pewnego popo?udnia kraba widzia?em w stawie,
Starego kraba z pancerzem na grzbiecie,
Co chwyta? koniec kija, który mu poda?em.
Pó? do czwartej,
Lampa parska,
Lampa mamrota w ciemno?ci,
Lampa mruczy:
Spójrz na ksi??yc,
La lune ne garde aucune rancurie,
Mruga w?t?ym okiem,
U?miecha si? do zakamarków,
G?adzi w?osy traw.
Ksi??yc utraci? pami??,
Ospa mu twarz przeora?a,
Jego r?ka skr?ca papierow? ró??
Pachn?c? kurzem i wod?. kolo?sk?,
Jest sam
Ze star? nocn? woni?,
Która mu si? wci?? wra?a I wra?a do mózgu.
Wraca wspomnienie
Suchych badyli bezs?onecznego geranium
I kurzu w szczelinach bruku,
Zapachu ulicznych kasztanów,
I zapachu kobiety w pokoju za stor?,
I papierosów w korytarzach
I alkoholu w barach.
Lampa mówi:
Czwarta, Tutaj jest numer na bramie.
Pami?ci!
Ty masz klucz,
Lampa roztacza kr?g ?wiat?a na schodach.
W gór?.
?ó?ko pos?ane: szczotka do z?bów wisi na ?cianie,
Po?ó? buciki pod drzwiami, ?pij, przygotuj si? do ?ycia.
Ostatni skr?t no?a.
t?umaczenie: W?adys?aw Dul?ba
Wiersz dodany: 2007.02.21 / 18:47:53 Autor: ~ Ocena: 0.00   Komentarzy: 0
[
wiêcej...
]
Wiersze: na literê E:
Eliot Thomas Stearns - La figlia che piange
O quam te memorem virgo...
Na ostatnim sta? schodów kamieniu,
Pochylona nad urn? w ogrodzie -
Wple?, wple? we w?osy z?ociste promienie
I kwiatów przytul niespodzian? m?k?,
I odrzu? je na ziemi?, i odejd? st?d, odejd?,
Przelotny wyrzut kryj?c pod powiek?,
Lecz wple? we w?osy z?ociste promienie.
Tak chcia?bym, ?eby porzuci? j? nagle,
Tak chcia?bym, ?eby pozosta?a z ?alem,
Tak by si? oddali?,
Jak dusza cia?o odbiega znu?one,
Jak my?l opuszcza cia?o, które kona,
Wtedy bym odnalaz?
Sposób tak mi?kki i zr?czny zarazem,
Który jak u?miech mogliby?my poj??,
W prostocie swej ob?udny jak i u?cisk d?oni.
Odesz?a, ale wraz z wiatrem jesieni
Powraca i przez wiele dni nawiedza pami??,
D?ugie godziny sob? mi wype?nia:
Z w?osami na ramionach, w ramionach - z kwiatami.
My?l?, czy razem byliby szcz??liwi?
A mo?e z gestem, z poz? rozsta? mi si? trudno?
Niekiedy rozmy?laniom moim tak wnikliwym
Dziwi? si?: lek pó?nocy i spokój po?udnia.
Wiersz dodany: 2007.02.21 / 18:47:53 Autor: ~ Ocena: 0.00   Komentarzy: 0
[
wiêcej...
]
Wiersze: na literê E:
Eliot Thomas Stearns - Oczy, które ostatnio ujrza?em we ?zach
Oczy, które ostatnio ujrza?em we ?zach
Przez roz??k?
Tutaj w ?mierci sennym królestwie
Z?ota wizja powraca
Widz? oczy i nie widz? ?ez
I to cierpienie moje.
I to cierpienie moje
?e ju? nie ujrz? oczu
Oczu rozstrzygni?cia
Oczu których nie ujrz? a?
W drzwiach innego królestwa
Gdzie jak w tym
Oczy trwaj? mgnienie
Mgnienie trwaj? oczy
I wystawiaj? nas na szyderstwo.
Wiersz dodany: 2007.02.21 / 18:47:53 Autor: ~ Ocena: 0.00   Komentarzy: 0
[
wiêcej...
]
Wiersze: na literê E:
Eliot Thomas Stearns - Wydr??eni ludzie
Pan Kurtz - on umrze?
A penny for the Old Guy
I
My, wydr??eni ludzie
My, chocho?owi ludzie
Razem si? ko?yszemy
G?owy nape?nia nam s?oma
Nie znaczy nic nasza mowa
Kiedy do siebie szepczemy
G?os nasz jak suchej trawy
Przez któr? wiatr dmie
Jak chrobot szczurzej ?apy
Na rozbitym szkle
W suchej naszej piwnicy
Kszta?ty bez formy, cienie bez barwy
Si?a odj?ta, gesty bez ruchu.
A którzy przekroczyli tamten próg
I oczy maj?c weszli w drugie królestwo ?mierci
Nie wspomn? naszych biednych i gwa?townych dusz
Wspomn?, je?eli wspomn?,
Wydr??onych ludzi
Chocho?owych ludzi.
II
Oczu napotka? nie ?miem w moich snach
W sennym królestwie ?mierci
Nigdy si? nie ukarz?:
Tam na z?amanej kolumnie
Oczami b?dzie blask s?o?ca
Tam tylko chwiej? si? drzewa
I g?osy, kiedy wiatr ?piewa,
S? dalsze i uroczyste
Ni? gwiazda bledn?ca.
I obcym nie by? bli?ej
W sennym królestwie ?mierci
Niechaj jak inni nosz?
Takie umy?lne przebranie
Patyki stracha na polu
Szczurz? sier??, pióra wronie
Niechaj jak wiatr wiej? si? sk?oni?
Nie bli?ej -
Niech ostatecznie ominie spotkanie
W królestwie ni ?wiat?a ni cienia
III
Tutaj kraina nie?ywa
Kraina kaktusowa
Tu hoduj? kamienie
Obrazy, ich ?aski wzywa
D?o? umar?ego b?agalnie wzniesiona
Pod migotem gwiazdy bledn?cej.
Czy tak samo jest tam
W drugim królestwie ?mierci
Czy budzimy si? zupe?nie sami
W godzin? kiedy wszystko w nas
Jest czu?o?ci? i czystymi ?zami
Usta chc? poca?unku
A mod?? si? do z?amanego kamienia.
IV
Nie tu s? oczy
Nie ma tu oczu
W tej dolinie umieraj?cych gwiazd
W tej wydr??onej dolinie
Z?amanej szcz?ce naszych utraconych królestw
W tym ostatnim miejscu spotkania
Na o?lep szukamy
Nieufni i niemi
Na ?wirach zgromadzeni pod opuch?? rzek?
Na zawsze niewidomi
Bo nie uka?? si? oczy
Gwiazda nieustaj?ca
Wielolistna ró?a
Królestwa ?mierci bez ?wiate? ni cienia
Nadzieja tylko
Pustych ludzi
V
Wi?c okr??ajmy kaktus nasz
Kaktus nasz kaktus nasz
Wi?c okr??ajmy kaktus nasz
O pi?tej godzinie rano
Pomi?dzy ide?
I rzeczywisto??
Pomi?dzy zamiar
I dokonanie
Pada Cie?
Albowiem Tuum est Regnum
Pomi?dzy koncepcj?
I kreacj?
Pomi?dzy wzruszenie
I odczucie
Pada Cie?
A ?ycie jest bardzo d?ugie
Pomi?dzy po??danie
I mi?osny spazm
Pomi?dzy potencjalno??
I egzystencj?
Pomi?dzy esencj?
I owoc jej
Pada Cie?
Albowiem Tuum est Regnum
Albowiem Tuum est
?ycie jest
Albowiem Tuum est
I tak si? w?a?nie ko?czy ?wiat
I tak si? w?a?nie ko?czy ?wiat
I tak si? w?a?nie ko?czy ?wiat
Nie hukiem ale skomleniem.
Wiersz dodany: 2007.02.21 / 18:47:53 Autor: ~ Ocena: 0.00   Komentarzy: 0
[
wiêcej...
]

